Każdego klienta z Allegro, którego tracisz, już raz opłaciłeś. Sama idea nie jest tajemnicą, nawet Allegro we własnym poradniku o newsletterach delikatnie sugeruje sprzedawcom budowanie własnej listy. Problem w tym, że nikt nie mówi, jak to zrobić zgodnie z prawem i technicznie w praktyce, więc większość sprzedawców zatrzymuje się na etapie „wiem, że powinienem", i tam też zostaje.
Najważniejsze wnioski:
Ktoś zakłada konto sprzedawcy, wystawia pierwsze produkty, sprzedaż rusza. Miesiąc, dwa, pół roku. Klienci przychodzą, kupują, czasem wracają. Wszystko wygląda dobrze, dopóki nie spojrzy się na to z boku: każdy z tych klientów istnieje wyłącznie wewnątrz Allegro.
Sprzedawca nie ma z nimi żadnego bezpośredniego kontaktu poza systemem wiadomości platformy, nie ma ich adresów email w żadnej bazie, którą kontroluje, i płaci prowizję od każdej kolejnej transakcji z osobą, którą teoretycznie już zna.
To nie jest pozyskiwanie klientów. To jest ich wynajmowanie, na czas nieokreślony, z opłatą za każde ponowne skorzystanie.
Dlaczego klient z Allegro nigdy nie jest w pełni klientem sprzedawcy
Wynajem, nie własność
Sprzedawcy pytają regularnie, jak zwiększyć sprzedaż na Allegro, i to dobre pytanie, tylko niekompletne. Zwiększenie sprzedaży wewnątrz platformy oznacza:
Pytanie, które pada rzadziej, jest ważniejsze: co się dzieje z klientem, który już raz kupił, w momencie kiedy zechce kupić ponownie?
Odpowiedź w większości sklepów brzmi: nic konkretnego. Klient wraca na Allegro, wyszukuje produkt od nowa, trafia może na tego samego sprzedawcę, może na konkurencję, która akurat lepiej zapłaciła za promowanie oferty tego dnia.
Sprzedawca nie ma żadnego wpływu na ten moment, bo nie ma sposobu, żeby przypomnieć się temu klientowi bezpośrednio, poza czekaniem, aż sam wróci i sam wyszuka.
Ile to naprawdę kosztuje
Prowizja Allegro w większości kategorii oscyluje w okolicach kilku do kilkunastu procent wartości transakcji, w zależności od kategorii produktu i planu sprzedawcy. To samo w sobie nie jest problemem, platforma daje w zamian ruch, zaufanie marki i infrastrukturę płatności. Problemem jest płacenie tej samej stawki od klienta kupującego po raz piąty, co od klienta kupującego po raz pierwszy, mimo że koszt jego pozyskania został już dawno spłacony.
Co wolno zrobić legalnie, a czego nie
RODO mówi jedno, prawo komunikacji elektronicznej mówi drugie
Tu robi się nieoczywiście, i właśnie dlatego mało kto to porządnie tłumaczy. Po sfinalizowanej transakcji Allegro przekazuje sprzedawcy dane kupującego niezbędne do jej realizacji, i sprzedawca staje się wobec tych danych administratorem w rozumieniu RODO. Sam RODO, w art. 6 ust. 1 lit. f, dopuszcza przetwarzanie danych w celu marketingu bezpośredniego na podstawie prawnie uzasadnionego interesu, bez konieczności odrębnej zgody. Gdyby na tym się kończyło, sprawa byłaby prosta.
Nie kończy się. Prawo komunikacji elektronicznej, obowiązujące od 10 listopada 2024 roku, wymaga odrębnej, wyraźnej zgody na komunikację marketingową drogą elektroniczną, czyli między innymi mailem, niezależnie od podstawy prawnej z RODO.
A Allegro, w obecnym kształcie procesu zakupowego, nie udostępnia sprzedawcy możliwości umieszczenia checkboxa zgody podczas składania zamówienia.
W praktyce oznacza to, że sprzedawca fizycznie ma dostęp do adresu email klienta w systemie, ale w większości przypadków nie ma prawa wysłać na niego kampanii marketingowej, dopóki nie zbierze zgody w inny, legalny sposób. I nawet gdyby prawo na to pozwalało, jest jeszcze przeszkoda techniczna: adres widoczny przy zamówieniu bywa zamaskowanym adresem przekaźnikowym, wygenerowanym przez Allegro dla danej transakcji, nie stałym, prawdziwym adresem klienta gotowym do zaimportowania hurtowo do zewnętrznego narzędzia mailingowego. Wiadomość wysłana na taki adres dociera do prawdziwej skrzynki klienta, ale sam adres nie nadaje się do budowania bazy poza systemem Allegro.
Most, który już istnieje i którego prawie nikt nie wykorzystuje
Każdy sprzedawca na Allegro i tak wysyła wiadomości transakcyjne: produkt w przygotowaniu, przesyłka nadana, pytanie czy wszystko dotarło w porządku. Te wiadomości nie wymagają zgody marketingowej, bo dotyczą samej transakcji, nie promocji.
I właśnie w tych wiadomościach, bez naruszania niczego, można umieścić neutralne zaproszenie, nie ofertę, tylko zaproszenie do przejścia na własną stronę: „masz pytanie o zamówienie, lub chcesz wiedzieć pierwszy o nowych kolekcjach, tutaj możesz to zrobić bezpośrednio".
Kliknięcie takiego linku nie jest jeszcze zgodą marketingową. Jest zaproszeniem. Dopiero na stronie docelowej, poza Allegro, pod własną polityką prywatności, można umieścić checkbox zgody zgodny z obiema ustawami naraz, i dopiero od tego momentu klient staje się realnie częścią bazy, którą sprzedawca kontroluje.
Rodzaj wiadomości | Czy wymaga zgody marketingowej | Można w niej umieścić |
|---|---|---|
Potwierdzenie zamówienia | Nie, to komunikacja transakcyjna | Neutralny link do własnej strony, bez treści promocyjnej |
Informacja o wysyłce | Nie | To samo, plus ewentualnie informacja o śledzeniu przesyłki na własnej stronie |
Pytanie o satysfakcję po dostawie | Nie | Zaproszenie do zostawienia opinii i zapisania się na powiadomienia |
Kampania z rabatem lub nową kolekcją | Tak, wymaga odrębnej zgody | Nic, dopóki zgoda nie zostanie zebrana poza Allegro |
Różnica między wiadomością transakcyjną a marketingową to nie kwestia tonu, tylko treści. Neutralne zaproszenie do przejścia na stronę jest legalne. Rabat wpisany w tę samą wiadomość już nie jest, dopóki zgoda nie została zebrana osobno.
Jak w praktyce zbudować ten most, krok po kroku
Krok pierwszy: strona docelowa, nie sklep od razu
Błąd, który widzimy najczęściej: sprzedawca kieruje ruch z Allegro prosto na stronę główną własnego sklepu, bez żadnego konkretnego powodu, żeby ktoś tam zostawił adres email.
Lepiej działa dedykowana, prosta strona z jedną obietnicą: wcześniejszy dostęp do nowości, rabat na pierwsze zamówienie poza Allegro, albo po prostu możliwość kontaktu bez pośrednictwa platformy.
Fizyczny most, o którym prawie nikt nie myśli: karta w paczce
Wiadomość transakcyjna to nie jedyny most. Jedno z najlepiej działających rozwiązań, jakie widzieliśmy, jest jednocześnie najprostsze: mała karta włożona fizycznie do paczki, z krótkim zaproszeniem do zapisu i, co najważniejsze, konkretnym prezentem w zamian, na przykład rabatem na kolejne zamówienie, próbką, albo dostępem do czegoś, czego nie ma na Allegro.
Klient trzyma tę kartę w ręku dokładnie w momencie, kiedy jest najbardziej zadowolony z zakupu, czyli w najlepszym możliwym momencie, żeby o coś poprosić. Kod QR prowadzący prosto na stronę zapisu skraca tę drogę do kilku sekund, bez przepisywania adresu z pamięci.
Krok drugi: automatyczna wiadomość powitalna, nie cisza
Adres zebrany i pozostawiony bez żadnej reakcji to martwy kontakt. Pierwsza wiadomość powinna wyjść automatycznie, krótko po zapisie, i wyjaśniać wprost, czego klient może się spodziewać dalej. Mechanikę takiej wiadomości i całej ścieżki od pierwszego kontaktu do stałego klienta opisaliśmy szerzej w artykule o budowaniu bazy mailingowej od zera.
Krok trzeci: konsekwencja, nie jednorazowa akcja
To nie jest projekt na tydzień. Sprzedawca, który wysyła sto zamówień miesięcznie i przenosi choćby kilkanaście procent z nich na własną listę, po roku ma bazę liczącą setki kontaktów, które nie kosztują już nic przy każdej kolejnej kampanii. To wolniejsze niż reklama, ale to jedyny kanał, którego nikt nie może odebrać zmianą algorytmu ani podniesieniem prowizji.
Nie każdy sprzedawca ma czas albo chęć, żeby budować to samodzielnie krok po kroku, obok prowadzenia bieżącej sprzedaży. Jeśli wolisz, żeby ktoś zbudował ten cały system, od strony docelowej po automatyzację pierwszych wiadomości, tym właśnie zajmuje się nasza kompleksowa obsługa email marketingu.
To wszystko sprowadza się do jednego zdania: platforma sprzedażowa jest świetnym miejscem, żeby zacząć. Złym miejscem, żeby tam zostać na zawsze.
Jak wygląda to w praktyce, kiedy budujemy to dla klienta
W Pikodeo ten proces zaczyna się nie od wysyłki maili, tylko od audytu tego, co klient już wysyła: treść wiadomości transakcyjnych w Allegro, moment ich wysyłki, to, czy w ogóle jest tam miejsce na cokolwiek poza samym potwierdzeniem. Najczęściej okazuje się, że sprzedawca wysyła te wiadomości od miesięcy albo lat, tylko nigdy nie potraktował ich jako czegoś więcej niż formalności.
Dalej budujemy prostą stronę docelową, dopasowaną do jednej, konkretnej obietnicy ustalonej z klientem, nie ogólnego „zapisz się do newslettera", i podpinamy ją pod narzędzie mailingowe, które klient już ma albo które wdrażamy razem z nim, najczęściej Klaviyo przy sklepach na Shopify, czasem GetResponse przy mniejszych wolumenach. Ostatni element to automatyczna wiadomość powitalna, ustawiona raz, wyzwalana przy każdym nowym zapisie, żeby żaden kontakt nie czekał na odpowiedź dłużej niż kilka minut.
Nie każdy sprzedawca ma czas albo chęć, żeby budować to samodzielnie krok po kroku, obok prowadzenia bieżącej sprzedaży. Jeśli wolisz, żeby ktoś zbudował ten cały system, od audytu wiadomości transakcyjnych po automatyzację pierwszego maila, tym właśnie zajmuje się nasza kompleksowa obsługa email marketingu.
Platforma sprzedażowa jest świetnym miejscem, żeby zacząć. Złym miejscem, żeby tam zostać na zawsze, płacąc od nowa za każdego klienta, którego już raz przekonałeś.
Najczęściej zadawane pytania
W większości przypadków nie, bez odrębnej zgody marketingowej zebranej zgodnie z Prawem komunikacji elektronicznej. Sam RODO nie wystarcza jako podstawa prawna dla marketingu mailowego od 10 listopada 2024 roku.
Tak, jeśli sama wiadomość dotyczy realizacji zamówienia i nie zawiera treści promocyjnej, a link jest neutralnym zaproszeniem, nie ofertą marketingową.
Tak, platforma daje ruch i zaufanie, których zbudowanie od zera na własnej stronie zajęłoby dużo więcej czasu. Sensowna strategia łączy oba kanały, zamiast wybierać jeden.
Przeczytaj też: jeśli dopiero zaczynasz zbierać pierwsze adresy email, sprawdź artykuł o budowaniu bazy mailingowej od zera w sklepie internetowym.



