Link building co to jest i jak nie zmarnować zdobytego linku

napisane prez Wincent-Elliott
  • Home
  • /
  • Blog
  • /
  • Link building co to jest i jak nie zmarnować zdobytego linku

Sklep odzieżowy dostał link z dużego portalu lifestylowego. Redakcja opisała kolekcję, wstawiła odnośnik, ruch faktycznie przyszedł, kilkaset osób w jeden dzień. Sprzedaż z tego ruchu? Cztery zamówienia.

Nikt po drodze nie sprawdził, co się dzieje z tymi ludźmi po wejściu na stronę.

To nie była wina linku. Link zrobił swoje, przyprowadził ruch. Problem leżał gdzie indziej, i o tym jest ten artykuł.

Najważniejsze wnioski:

  • Link building to zdobywanie odnośników z innych stron do Twojej witryny, jeden z głównych czynników pozycjonowania poza samą stroną.
  • Google traktuje wartościowy link trochę jak głos zaufania, ale sam głos nie sprzedaje niczego bez strony przygotowanej na przyjęcie ruchu.
  • Sklep bez mechanizmu zapisu (pop-up, formularz, lead magnet) traci większość odwiedzających z linku bezpowrotnie, nawet przy świetnym linku.

Link building, co to właściwie jest

Link building, czyli budowanie linków, to celowe pozyskiwanie linków prowadzących z innych witryn do Twojej strony. Każdy taki odnośnik Google odczytuje po części jako głos zaufania od innej strony internetowej: im więcej wartościowych głosów, tym większa szansa na wyższą pozycję w wynikach wyszukiwania.

To nie jest jeden rodzaj działania, tylko kilka różnych ścieżek, które często się ze sobą mylą.

Typ linku

Jak powstaje

Ryzyko

Typowy efekt

Naturalny

Ktoś sam linkuje, bo treść mu się przydała

Niskie

Powolny, ale trwały

Budowany (outreach, gościnne artykuły, digital PR)

Aktywne dotarcie do redakcji lub blogerów

Niskie do umiarkowanego

Średnioterminowy

Płatny

Kupno miejsca na linki, wbrew wytycznym Google

Wysokie, ryzyko kary algorytmicznej

Krótkoterminowy, niepewny

Wewnętrzny

Linkowanie między własnymi podstronami

Brak

Wspiera dystrybucję mocy, to nie jest link zewnętrzny

Z tych czterech w praktyce polskiego e-commerce liczą się głównie dwa pierwsze. Link building płatny bywa kuszący, bo szybki, ale Google coraz sprawniej go wyłapuje, i wtedy tracisz nie tylko pieniądze, tylko też widoczność, którą trzeba odbudowywać miesiącami.

Dofollow, nofollow i dlaczego to rozróżnienie w ogóle ma znaczenie

Nie każdy link niesie tę samą wagę w oczach Google. Atrybut dofollow to domyślne zachowanie linku, przekazuje część zaufania z jednej strony na drugą. Atrybut nofollow, sponsored albo ugc informuje wyszukiwarkę, że dana strona nie ręczy w pełni za link, typowo przy treściach sponsorowanych, komentarzach czy współpracach reklamowych.

W praktyce oznacza to, że nie każdy zdobyty link ma równą wartość SEO, nawet jeśli przynosi identyczny ruch. Link nofollow z bardzo poczytnego portalu bywa cenniejszy pod względem samego ruchu i wizerunku niż link dofollow z małego, mało odwiedzanego katalogu.

Jak wygląda dobry proces zdobywania linków w praktyce

Dobry proces zaczyna się od pytania, którego większość poradników pomija: komu i dlaczego miałoby się chcieć zalinkować akurat do Ciebie. Nie od listy stu portali do maila.

W praktyce sprawdzają się trzy ścieżki: digital PR, gościnne publikacje na tematycznych blogach oraz naturalne wzmianki, które przychodzą, kiedy treść jest po prostu użyteczna i ktoś sam ją cytuje. To ostatnie działa najlepiej wtedy, kiedy blog firmowy faktycznie zawiera coś wartego cytowania, nie tylko wypełnia kalendarz publikacji.

Z danych, które od lat krążą w branży SEO, między innymi u Ahrefs i Backlinko, wynika dość spójnie, że strony w czołówce wyników mają zauważalnie więcej odsyłających domen niż te niżej. Zależność nie jest jednak liniowa, więc traktowanie linku jako waluty do zbierania w nieskończoność mija się z celem.

Zapamiętaj: liczba linków znaczy mniej niż ich jakość i kontekst. Dziesięć linków z przypadkowych katalogów robi mniej niż jeden z branżowego, dobrze odwiedzanego serwisu.

Zmieńmy teraz kierunek, bo bez tego cała reszta artykułu byłaby nieuczciwa. Mówienie tylko o tym, co robić, bez wspomnienia, czego nie robić, to połowa obrazu.

Czego unikać przy budowaniu linków

Kilka rzeczy regularnie wraca w audytach jako powód, dla którego profil linków szkodzi bardziej, niż pomaga:

  • Sieci PBN (private blog networks), czyli grupy stron stworzone wyłącznie po to, żeby linkować do siebie nawzajem. Google od lat aktywnie je namierza, a wykryta sieć potrafi pociągnąć w dół wszystkie powiązane domeny naraz.
  • Ankory nadmiernie zoptymalizowane, czyli sytuacja, w której większość linków prowadzi z dokładnie tą samą frazą kluczową w tekście odnośnika. To wygląda nienaturalnie, bo prawdziwi ludzie linkujący organicznie rzadko używają identycznych sformułowań.
  • Katalogi firm bez realnego ruchu, masowo zapisywane wyłącznie dla samego linku. Część z nich ma jakiś sens wizerunkowy czy lokalny, ale traktowanie ich jako głównej strategii linkowej to praca włożona w coś, co Google od dawna wycenia nisko.
  • Wymiana linków na zasadzie „ja Tobie, Ty mnie" na dużą skalę, szczególnie między stronami z zupełnie różnych branż, bez żadnego uzasadnienia tematycznego.

Albo inaczej, żeby nie zabrzmiało to zbyt kategorycznie: pojedyncza wymiana z sensownym partnerem branżowym to nie problem. Problem zaczyna się, gdy to jedyna metoda w arsenale.

Dlaczego zdobyty link to dopiero połowa historii

Wróćmy do sklepu z początku artykułu. Redakcja portalu zalinkowała do kolekcji, ruch przyszedł, a na stronie docelowej czekała tylko galeria produktów i przycisk „dodaj do koszyka". Żadnego formularza. Żadnego pop-upu. Nie wiemy dokładnie, ile z tych kilkuset osób wróciło później organicznie, część pewnie tak, reszta zniknęła tak, jak przyszła, i tego nikt nigdy nie policzy z pewnością.

Żeby to sprawdzić zanim zainwestujesz w link building, warto przepuścić stronę docelową:

  • Zauważ, czy strona ma coś, co zatrzymuje wzrok w pierwszych pięciu sekundach.
  • Zaproponuj, czy istnieje jasna oferta zapisu: rabat, poradnik, dostęp do czegoś.
  • Zapisz, czy ta oferta jest technicznie podłączona do formularza, który faktycznie zapisuje adres do bazy, a nie tylko wygląda jak formularz.

Gdyby na tej samej stronie czekał prosty popup do lead magnetu, który nie irytuje, z rabatem za zapis, spora część tego jednorazowego ruchu zostałaby w bazie mailingowej na dłużej, gotowa do kolejnej kampanii, nawet jeśli akurat tego dnia nic nie kupiła. To dokładnie ten typ mechanizmu, który budujemy przy generowaniu leadów przez pop-up, zanim w ogóle zaczniemy mówić o linkach.

Element strony docelowej

Bez punktu zapisu

Z punktem zapisu (pop-up, formularz)

Ruch z linku, który nie kupił od razu

Znika bezpowrotnie

Zostaje w bazie, można wrócić mailingiem

Koszt pozyskania tego ruchu

Poniesiony raz, bez zwrotu

Poniesiony raz, z potencjałem wielokrotnego zwrotu

Wartość linku dla biznesu

Głównie pozycja w Google

Pozycja plus realna baza kontaktów

Zapamiętaj: link building bez punktu zbierania adresów e-mail to inwestycja w pozycję w Google, nie w klientów. Obie rzeczy są ważne, ale to nie to samo.

To, co widzimy właściwie za każdym razem, kiedy otwieramy raport z linkami u nowego klienta, to rozjazd między dwoma tabelkami w jego głowie. Jedna to budżet na pozycjonowanie. Druga, gdzieś zupełnie osobno, to budżet na „stronę". Prawie nikt nie zadaje sobie pytania, czy strona, do której te linki mają prowadzić, w ogóle ma czym złapać kogoś, kto nie kupi od razu. Nie wiemy, czy to wina tego, jak agencje SEO sprzedają swoje usługi, osobno od wszystkiego innego, czy po prostu naturalna kolej rzeczy przy budowaniu firmy krok po kroku. Prawdopodobnie trochę jedno i trochę drugie.

To była informacja warta zapamiętania zanim podpiszesz umowę z kolejną agencją SEO.

Najczęściej zadawane pytania

Czy link building jest legalny i bezpieczny dla mojej strony?

Tak, dopóki linki są zdobywane naturalnie lub przez uczciwy outreach. Ryzyko pojawia się przy masowym kupowaniu linków niskiej jakości, co Google traktuje jako naruszenie wytycznych.

Ile kosztuje link building w Polsce?

Od kilkuset złotych za gościnny artykuł na mniejszym blogu do kilku tysięcy za wzmiankę w dużym medium branżowym.

Czy warto kupować linki?

Zakup linków wbrew wytycznym Google jest ryzykowny. Bezpieczniejsza jest budowa relacji z redakcjami i tworzenie treści wartej cytowania.

Jak szybko widać efekty link buildingu?

Zwykle od kilku tygodni do kilku miesięcy, zależnie od konkurencyjności branży.

Czym różni się link dofollow od nofollow?

Dofollow przekazuje część zaufania SEO ze strony linkującej. Nofollow, sponsored i ugc informują Google, że strona nie ręczy za link, co nie oznacza, że taki link jest bezwartościowy, bo nadal przynosi ruch i widoczność marki.

Przeczytaj też: o tym, dlaczego blog firmowy pracuje za darmo dla konkurencji, gdy brakuje mu mailingu, oraz jak zbudować popup do lead magnetu, który nie irytuje.

Jeśli budujesz linki i chcesz sprawdzić, czy Twoja strona w ogóle ma jak zatrzymać ten ruch, porozmawiajmy o Twoim sklepie.

Odbierz darmowy materiały, które pomogą zwiększyć sprzedaż Twojego sklepu

✓ Zero spamu  ✓ Możesz zrezygnować w każdej chwili

Maskotkę PIKO newsletter marketingowe Pikodeo
Success message!
Warning message!
Error message!