Sklep odzieżowy dostał link z dużego portalu lifestylowego. Redakcja opisała kolekcję, wstawiła odnośnik, ruch faktycznie przyszedł, kilkaset osób w jeden dzień. Sprzedaż z tego ruchu? Cztery zamówienia.
Nikt po drodze nie sprawdził, co się dzieje z tymi ludźmi po wejściu na stronę.
To nie była wina linku. Link zrobił swoje, przyprowadził ruch. Problem leżał gdzie indziej, i o tym jest ten artykuł.
Najważniejsze wnioski:
Link building, co to właściwie jest
Link building, czyli budowanie linków, to celowe pozyskiwanie linków prowadzących z innych witryn do Twojej strony. Każdy taki odnośnik Google odczytuje po części jako głos zaufania od innej strony internetowej: im więcej wartościowych głosów, tym większa szansa na wyższą pozycję w wynikach wyszukiwania.
To nie jest jeden rodzaj działania, tylko kilka różnych ścieżek, które często się ze sobą mylą.
Typ linku | Jak powstaje | Ryzyko | Typowy efekt |
|---|---|---|---|
Naturalny | Ktoś sam linkuje, bo treść mu się przydała | Niskie | Powolny, ale trwały |
Budowany (outreach, gościnne artykuły, digital PR) | Aktywne dotarcie do redakcji lub blogerów | Niskie do umiarkowanego | Średnioterminowy |
Płatny | Kupno miejsca na linki, wbrew wytycznym Google | Wysokie, ryzyko kary algorytmicznej | Krótkoterminowy, niepewny |
Wewnętrzny | Linkowanie między własnymi podstronami | Brak | Wspiera dystrybucję mocy, to nie jest link zewnętrzny |
Z tych czterech w praktyce polskiego e-commerce liczą się głównie dwa pierwsze. Link building płatny bywa kuszący, bo szybki, ale Google coraz sprawniej go wyłapuje, i wtedy tracisz nie tylko pieniądze, tylko też widoczność, którą trzeba odbudowywać miesiącami.
Dofollow, nofollow i dlaczego to rozróżnienie w ogóle ma znaczenie
Nie każdy link niesie tę samą wagę w oczach Google. Atrybut dofollow to domyślne zachowanie linku, przekazuje część zaufania z jednej strony na drugą. Atrybut nofollow, sponsored albo ugc informuje wyszukiwarkę, że dana strona nie ręczy w pełni za link, typowo przy treściach sponsorowanych, komentarzach czy współpracach reklamowych.
W praktyce oznacza to, że nie każdy zdobyty link ma równą wartość SEO, nawet jeśli przynosi identyczny ruch. Link nofollow z bardzo poczytnego portalu bywa cenniejszy pod względem samego ruchu i wizerunku niż link dofollow z małego, mało odwiedzanego katalogu.
Jak wygląda dobry proces zdobywania linków w praktyce
Dobry proces zaczyna się od pytania, którego większość poradników pomija: komu i dlaczego miałoby się chcieć zalinkować akurat do Ciebie. Nie od listy stu portali do maila.
W praktyce sprawdzają się trzy ścieżki: digital PR, gościnne publikacje na tematycznych blogach oraz naturalne wzmianki, które przychodzą, kiedy treść jest po prostu użyteczna i ktoś sam ją cytuje. To ostatnie działa najlepiej wtedy, kiedy blog firmowy faktycznie zawiera coś wartego cytowania, nie tylko wypełnia kalendarz publikacji.
Z danych, które od lat krążą w branży SEO, między innymi u Ahrefs i Backlinko, wynika dość spójnie, że strony w czołówce wyników mają zauważalnie więcej odsyłających domen niż te niżej. Zależność nie jest jednak liniowa, więc traktowanie linku jako waluty do zbierania w nieskończoność mija się z celem.
Zapamiętaj: liczba linków znaczy mniej niż ich jakość i kontekst. Dziesięć linków z przypadkowych katalogów robi mniej niż jeden z branżowego, dobrze odwiedzanego serwisu.
Zmieńmy teraz kierunek, bo bez tego cała reszta artykułu byłaby nieuczciwa. Mówienie tylko o tym, co robić, bez wspomnienia, czego nie robić, to połowa obrazu.
Czego unikać przy budowaniu linków
Kilka rzeczy regularnie wraca w audytach jako powód, dla którego profil linków szkodzi bardziej, niż pomaga:
Albo inaczej, żeby nie zabrzmiało to zbyt kategorycznie: pojedyncza wymiana z sensownym partnerem branżowym to nie problem. Problem zaczyna się, gdy to jedyna metoda w arsenale.
Dlaczego zdobyty link to dopiero połowa historii
Wróćmy do sklepu z początku artykułu. Redakcja portalu zalinkowała do kolekcji, ruch przyszedł, a na stronie docelowej czekała tylko galeria produktów i przycisk „dodaj do koszyka". Żadnego formularza. Żadnego pop-upu. Nie wiemy dokładnie, ile z tych kilkuset osób wróciło później organicznie, część pewnie tak, reszta zniknęła tak, jak przyszła, i tego nikt nigdy nie policzy z pewnością.
Żeby to sprawdzić zanim zainwestujesz w link building, warto przepuścić stronę docelową:
Gdyby na tej samej stronie czekał prosty popup do lead magnetu, który nie irytuje, z rabatem za zapis, spora część tego jednorazowego ruchu zostałaby w bazie mailingowej na dłużej, gotowa do kolejnej kampanii, nawet jeśli akurat tego dnia nic nie kupiła. To dokładnie ten typ mechanizmu, który budujemy przy generowaniu leadów przez pop-up, zanim w ogóle zaczniemy mówić o linkach.
Element strony docelowej | Bez punktu zapisu | Z punktem zapisu (pop-up, formularz) |
|---|---|---|
Ruch z linku, który nie kupił od razu | Znika bezpowrotnie | Zostaje w bazie, można wrócić mailingiem |
Koszt pozyskania tego ruchu | Poniesiony raz, bez zwrotu | Poniesiony raz, z potencjałem wielokrotnego zwrotu |
Wartość linku dla biznesu | Głównie pozycja w Google | Pozycja plus realna baza kontaktów |
Zapamiętaj: link building bez punktu zbierania adresów e-mail to inwestycja w pozycję w Google, nie w klientów. Obie rzeczy są ważne, ale to nie to samo.
To, co widzimy właściwie za każdym razem, kiedy otwieramy raport z linkami u nowego klienta, to rozjazd między dwoma tabelkami w jego głowie. Jedna to budżet na pozycjonowanie. Druga, gdzieś zupełnie osobno, to budżet na „stronę". Prawie nikt nie zadaje sobie pytania, czy strona, do której te linki mają prowadzić, w ogóle ma czym złapać kogoś, kto nie kupi od razu. Nie wiemy, czy to wina tego, jak agencje SEO sprzedają swoje usługi, osobno od wszystkiego innego, czy po prostu naturalna kolej rzeczy przy budowaniu firmy krok po kroku. Prawdopodobnie trochę jedno i trochę drugie.
To była informacja warta zapamiętania zanim podpiszesz umowę z kolejną agencją SEO.
Najczęściej zadawane pytania
Tak, dopóki linki są zdobywane naturalnie lub przez uczciwy outreach. Ryzyko pojawia się przy masowym kupowaniu linków niskiej jakości, co Google traktuje jako naruszenie wytycznych.
Od kilkuset złotych za gościnny artykuł na mniejszym blogu do kilku tysięcy za wzmiankę w dużym medium branżowym.
Zakup linków wbrew wytycznym Google jest ryzykowny. Bezpieczniejsza jest budowa relacji z redakcjami i tworzenie treści wartej cytowania.
Zwykle od kilku tygodni do kilku miesięcy, zależnie od konkurencyjności branży.
Dofollow przekazuje część zaufania SEO ze strony linkującej. Nofollow, sponsored i ugc informują Google, że strona nie ręczy za link, co nie oznacza, że taki link jest bezwartościowy, bo nadal przynosi ruch i widoczność marki.
Przeczytaj też: o tym, dlaczego blog firmowy pracuje za darmo dla konkurencji, gdy brakuje mu mailingu, oraz jak zbudować popup do lead magnetu, który nie irytuje.
Jeśli budujesz linki i chcesz sprawdzić, czy Twoja strona w ogóle ma jak zatrzymać ten ruch, porozmawiajmy o Twoim sklepie.



