Jak wysyłać mailing: najczęstsze błędy i jak ich unikać

napisane prez Sylwia
  • Home
  • /
  • Blog
  • /
  • Jak wysyłać mailing: najczęstsze błędy i jak ich unikać

"Cześć {imię},"

Dokładnie tak, z klamrami, wysłane do trzech tysięcy osób naraz. Ktoś zapomniał podłączyć pole personalizacji przed testem, a test wysłał do samego siebie na koncie, gdzie dane akurat się wczytały poprawnie. Nikt tego nie zauważył, dopóki pierwsze odpowiedzi od klientów nie zaczęły pytać, czy sklep w ogóle wie, jak się nazywają.

Napisanie dobrego mailingu to jedno. Wysłanie go bez wpadki, która psuje całą wcześniejszą pracę nad treścią, to zupełnie inna umiejętność, i to właśnie ta druga zawodzi najczęściej, bo nikt nie traktuje jej jako osobnej rzeczy do przećwiczenia.

Brak wysyłki testowej na inne konto

Test do samego siebie wydaje się logiczny, w końcu to Ty najlepiej znasz swój produkt. Problem w tym, że Twoje konto w narzędziu do wysyłki zwykle ma już uzupełnione dane: poprawne imię, historię zakupów, właściwą segmentację. Test wygląda idealnie, bo wszystkie pola mają czym się wypełnić.

Odbiorca bez tej historii widzi coś zupełnie innego. Ten mailing z "Cześć {imię}," z początku artykułu przeszedł właśnie dlatego, że test wysłano na konto z pełnymi danymi. Klamry nigdy się tam nie pokazały, bo pole akurat się wypełniło prawdziwym imieniem. Dopiero wysyłka na konto testowe bez żadnych danych, założone specjalnie w tym celu, pokazuje wersję "najgorszego przypadku", czyli to, co zobaczy część prawdziwych odbiorców.

Jak wysyłać mailing:

Zepsute tokeny personalizacji

Nawet przy poprawnym teście na czyste konto, pole personalizacji może się zepsuć na części adresów, jeśli baza ma braki w danych, na przykład kontakty zaimportowane kiedyś z arkusza, gdzie kolumna z imieniem była pusta dla kilkuset rekordów. Nikt tego nie sprawdza przy imporcie, dopóki nie zobaczy efektu w wysłanej kampanii.

Rozwiązanie jest proste, choć często pomijane: zawsze ustaw wartość zastępczą na wypadek brakującego imienia. Zamiast pustego pola albo widocznego kodu zmiennej, neutralne "Cześć," bez imienia wygląda normalnie i nikt nie zwróci na to uwagi. Bez tego zabezpieczenia każdy brak danych w bazie staje się publicznym błędem, widocznym dokładnie w momencie, kiedy najbardziej zależy Ci na dobrym pierwszym wrażeniu.

Niesprawdzone linki

Klient, u którego robiliśmy audyt, wysłał kampanię promującą konkretny produkt sezonowy. Link w przycisku prowadził jednak do strony głównej, nie do strony produktu, bo osoba przygotowująca mailing skopiowała poprzedni szablon i zapomniała podmienić adres w jednym z trzech miejsc, gdzie link się powtarzał. Nikt tego nie zauważył przed wysyłką, bo test kliknięto tylko raz, na pierwszy z trzech linków, ten jeden akurat był poprawny.

Kilkaset osób kliknęło, trafiło na stronę główną zamiast na obiecaną promocję, i część z nich po prostu zamknęła kartę, zamiast szukać produktu samodzielnie. Sprawdzenie każdego linku przed wysyłką, wszystkich, nie tylko pierwszego z brzegu, zajmuje kilka minut. Odzyskanie uwagi klientów, którzy trafili na coś innego niż się spodziewali, zajmuje znacznie dłużej, jeśli w ogóle się udaje.

Wysyłka do całkowicie nieaktywnych kontaktów

Adresy, które nie otworzyły żadnego maila od roku, nie są neutralnym balastem siedzącym cicho na liście. Są ryzykiem, bo ich brak reakcji wpływa na to, jak dostawcy poczty oceniają całą wysyłkę, nie tylko tę jedną grupę. Gmail i inni dostawcy patrzą na zachowanie odbiorców zbiorczo: jeśli duża część adresatów danej kampanii nigdy jej nie otwiera, to sygnał, że wiadomość może być niechciana, nawet jeśli reszta listy reaguje zupełnie normalnie.

Segmentacja nieaktywnych i wysyłka do nich rzadziej, albo w osobnej, mniej agresywnej sekwencji reaktywacyjnej, chroni statystyki reszty listy przed tym efektem rozmycia. Pomijanie tego kroku to jeden z powodów, dla których dwie pozornie identyczne kampanie, wysłane przez dwa różne sklepy o podobnej wielkości bazy, dają zupełnie różne wyniki dostarczalności, mimo że treść i temat są równie dobre w obu przypadkach.

Jak wysyłać mailing:

Zła pora i zły dzień wysyłki

Wysyłka o trzeciej w nocy czasu odbiorcy, bo nikt nie sprawdził, w jakiej strefie czasowej faktycznie znajduje się większość bazy, albo wysyłka w niedzielne popołudnie do segmentu typowo biznesowego, który czyta pocztę tylko w dni robocze, to błędy, które nie wynikają z treści maila, tylko z momentu jego wysłania. Sama najlepsza treść świata nie pomoże, jeśli dotrze wtedy, gdy nikt nie zagląda do skrzynki.

Nie ma jednej uniwersalnej godziny, która działa wszędzie, mimo że wiele poradników w internecie sugeruje inaczej, podając konkretne "najlepsze godziny wysyłki" tak, jakby to była stała fizyczna. Jest natomiast jedna uniwersalna zasada, którą warto stosować zamiast zgadywania: sprawdź w danych z poprzednich kampanii, kiedy Twoi odbiorcy faktycznie otwierali wcześniejsze wiadomości, i planuj kolejne wysyłki wokół tego wzorca, a nie wokół ogólnej rady znalezionej gdzieś online.

Obrazy bez tekstu alternatywnego

Część klientów poczty, w tym część użytkowników Outlooka i niektóre firmowe skrzynki z bardziej restrykcyjnymi ustawieniami, domyślnie blokuje obrazy, dopóki odbiorca sam ich nie odblokuje jednym kliknięciem. Jeśli cała treść maila to jeden duży obrazek, wygenerowany w edytorze graficznym i wgrany jako całość, bez ani jednego akapitu prawdziwego tekstu, taki odbiorca widzi w zasadzie pustą wiadomość, czasem z jednym niewielkim linkiem gdzieś na samym dole, jeśli w ogóle.

Tekst alternatywny na każdym obrazie, opisujący sensownie to, co obrazek pokazuje, a nie generyczne "zdjęcie produktu", i przynajmniej część treści jako zwykły, żywy tekst zamiast grafiki, to zabezpieczenie na wypadek, gdy obrazy się nie wczytają, z jakiegokolwiek powodu, nie tylko przez domyślne blokady klienta poczty.

Zanim klikniesz "wyślij", warto przejść przez wszystkie sześć rzeczy po kolei, nie wybiórczo: test na czyste konto bez danych, ręczne sprawdzenie każdego linku osobno, weryfikacja wartości zastępczej dla personalizacji, potwierdzenie, że nieaktywni odbiorcy siedzą w osobnym segmencie, sprawdzenie godziny wysyłki względem realnej strefy czasowej odbiorców, i szybki rzut oka, czy treść ma sens nawet wtedy, gdy obrazy się nie wczytają.

To dosłownie kilka minut. Ten jeden mailing z "{imię}" w treści kosztował miesiąc odbudowywania zaufania części klientów, którzy zaczęli podejrzewać, że coś jest nie tak z całym sklepem, nie tylko z jednym mailem.

Najczęściej zadawane pytania

Na jakie konto wysłać wysyłkę testową?

Na konto bez danych, najlepiej takie, które nie ma historii zakupów ani uzupełnionego imienia, żeby zobaczyć wersję "najgorszego przypadku".

Jak zabezpieczyć się przed zepsutą personalizacją?

Zawsze ustaw wartość zastępczą na wypadek brakującego pola, na przykład neutralne powitanie zamiast pustego miejsca albo widocznego kodu zmiennej.

Czy warto wysyłać do kontaktów, które nie otwierały maili od roku?

Rzadziej, i najlepiej w osobnej sekwencji reaktywacyjnej, żeby ich brak reakcji nie obniżał statystyk reszty listy.

Jak sprawdzić najlepszą porę wysyłki dla swojej listy?

Sprawdź dane z poprzednich kampanii w swoim narzędziu, kiedy odbiorcy faktycznie otwierali poprzednie maile, zamiast zgadywać na podstawie ogólnych zaleceń z internetu.

Czy tekst alternatywny obrazów naprawdę robi różnicę?

Tak, szczególnie dla odbiorców, u których obrazy są domyślnie zablokowane. Bez niego widzą pustą wiadomość zamiast treści.

Odbierz darmowy materiały, które pomogą zwiększyć sprzedaż Twojego sklepu

✓ Zero spamu  ✓ Możesz zrezygnować w każdej chwili

Maskotkę PIKO newsletter marketingowe Pikodeo
Success message!
Warning message!
Error message!